sobota, 12 lipca 2014

Prolog

Vanessa
Postanowiłam,że sprzedamy dom rodzinny i wyprowadzimy się na drugi koniec kraju. Znalazłam bardzo ładny domek w L.A (Los Angeles).


-Van,gdzie zapodziałaś moją walizkę?-krzyknęła Laura.
-W garderobie!
-Oo musiałam jej nie zauważyć.
-Lau,pośpiesz się. Jedziemy teraz coś zjeść na miasto,a później zabieramy kartony i walizki i wyjeżdżamy.
-Już skończyłam.

Laura
-Rusz się Vanessa! Czekam na ciebie już z 10 minut,a dopiero ci się śpieszyło.
-Właśnie skończyłam.
Wyszłyśmy z domu i wsiadłyśmy do taksówki. Wysiadłyśmy 5 minut później pod supermarketem. Ja usiadłam na ławce,a moja siostra poszła na zakupy. Po kilku minutach podbiegła do mnie jakaś spanikowana blondyna.
-Hej. Jestem Rydel. Wiesz może gdzie jest Blue Stage?
-Umm. Nie wiem,ale zaczekaj moja siostra za chwile powinna wyjść ze sklepu. Może ona wie.
-OK. Jak się nazywasz?
-Laura Marano.
-Ile masz lat?
-17 a ty?
-22.
-O Van już idzie.
-Czemu ty rozmawiasz z Rydel?-zaczęła pytać moja siostra.
-Nie wiesz może gdzie jest Blue Stage?-zapytałam siostrę.
-Nazwę kojarzę,ale nie wiem gdzie jest.
-Ooo,słyszycie?!-krzyknęła uśmiechnięta Rydel.
-Yyy,co mamy słyszeć?-zapytałyśmy równocześnie z Van.
-Muzyyykę!
-Tak słyszymy.
-Chodźcie.
Ruszyłyśmy za Rydel. Doprowadziła nas do stacji metra.
-Tutaj jesteście!- krzyczała uśmiechnięta blondynka -szukałam was.
-My ciebie też.-oznajmił jakiś chłopak.
-Riker,a co wy w ogóle odstawiacie?
-Bo Ellington i Rocky wydali wszystkie pieniądze. I musimy zarobić.
-Rocky do gitary,Ell do grzechotek.-rozkazała Delly-Ross nie umiałeś gitary nastroić?
-To Rocky się nią bawił!- krzyczał blondyn.
Podeszłam do niego wyrwałam mu instrument,przyciągłam  jedną strunę i oddałam chłopakowi.
-Trudne? - zapytałam.
-Sam bym sobie poradził.-mówił z uwodzicielskim uśmiechem.
-Jakoś na to nie wyglądało.
-Laura idziesz?-wtrąciła się Ness,a ja popchnęłam ją na Riker'a. Wpadła mu prosto w ramiona. UPS :).
Odwróciłam się z powrotem do..chyba Ross'a. Dalej tak na mnie patrzył.
-Przestaniesz w końcu?-krzyknęłam poirytowana.
-Ale co?
-Gapić się na mnie!
-Od ciebie to oczu oderwać nie mogę.-wyszeptał.
-Yyyy,Vanessa idziemy stąd!-gdy to powiedziałam,chłopak wstał mówiąc:
-Dasz mi swój numer?
-Nie!
-Adres email?
-Nie!
-Adres zamieszkania?
-Chyba cie coś swędzi!
-Żebyś wiedziała.
-Spadaj.-zaczęłam iść lecz on szedł za mną.Wzięłam siostrę pod rękę i wrzuciłam do najbliższej taksówki.
Wysiadłyśmy pod domem. Kończyłyśmy zaklejać i podpisywać pudełka.
Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Otworzyłam,a w drzwiach zobaczyłam...